MENORAH

Powieść kryminalno sensacyjna
204 strony

Fragment: ... W powietrzu rozległ się złowrogi odgłos przypominający odgłos grzmotu, ale odgłosy te dochodziły nie z nieba, a ze środka ziemi. Z ogromnym wysiłkiem udało mu się ominąć spadające kamienie, wjechał jednak na rozmiękłe, nasiąknięte długo padającymi deszczami pobocze drogi, stracił panowanie nad kierownicą i poczuł, że toczy się z jakiegoś urwiska w dół. Miejsce to, na szczęście, było porośniętego wysoką trawą, która złagodziła upadek. Leżąc w dole, w pierwszej chwili nie wiedział co się stało, po chwili dotarło do jego świadomości, że to trzęsienie ziemi. Zszokowany, pozostał w dalszym ciągu bez ruchu. Po kilkunastu sekundach spokoju nastąpił następny, ale krótkotrwały wstrząs, a z nim groźne odgłosy dochodzące nie wiadomo skąd. Echo powtórzyło je i dźwięki toczyły się w dal, by po chwili ucichnąć. Usłyszał jeszcze jak gdzieś w pobliżu stoczyły się głazy. Nastąpiła cisza. Natura czekała...

Gero rozejrzał się wkoło, by sprawdzić swe położenie. Znajdował się w głębokim jarze. Nad nim z jednej strony wisiało porośnięte akacjami i bukami skalne urwisko, a z drugiej, strome pokryte trawą i mchem zbocze. Leżał wśród omszałych kamiennych tablic. Czekał chwilę co jeszcze się wydarzy. Nie był pewny, czy trzęsienie się nie powtórzy, równocześnie zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie mu może zagrażać, gdy pozostanie w tym miejscu.

W każdej chwili wysokie urwisko mogło się obsunąć na niego. W powietrzu zaległa śmiertelna cisza. Natura zamilkła jakby w oczekiwaniu na dalsze wydarzenia. Napięcia rosło...

Z wolna wracała mu świadomość. Żyje! Miał szczęście, że wcześniej minął wiszący tuż nad ulicą nawis skalny i potężne wielotonowe głazy runęły tuż za nim tocząc się przez szosę w głąb doliny...

 

Menorah


Okowy zmysłów